Jak mogła(by?) wyglądać telewizyjna reklama kulek gejszy w latach 70. ubiegłego wieku? Zapewne tak: w kuchni krząta się pani domu. Ostatnie przygotowania do obiadu, na który lada moment wróci utrzymujący ją mąż. Zamieszanie w garnkach, nalanie zupy do wazy, poprawienie talerzy na stole w salonie. Zbliżenie na twarz aktorki: maluje się na niej figlarny uśmiech. Kamera powoli zjeżdża w dół, obejmując biodra i pośladki aktorki, poruszające się rytmicznie w miarę wykonywania poszczególnych czynności. Potem znów twarz: oczy wznoszą się z zachwytem do góry, a uśmiech przybiera pełną postać: to zachwyt, bo słychać chrobot klucza w zamku. Pan domu nadchodzi.

W kolejnym ujęciu widzimy, jak państwo kończą posiłek. „A teraz czas na…”, mówi pan mąż. „Wiem, kochanie, jestem gotowa”, odpowiada z uśmiechem żona. Oboje wstają i udają się do sypialni. Na ekranie pojawia się napis: „Bądź gotowa na jego powrót, noś kulki gejszy!”.

Dziś by to nie przeszło

Dziś to już inne czasy, taka reklama spotkałaby się zapewne z ostrymi protestami feministek. Zarzuciłyby jej – i słusznie – tworzenie obrazu kobiety jako seksualnej niewolnicy swojego męża, której obowiązkiem jest gotowość do zaspokajania jego żądzy, gdy ta tylko go ogarnie. Ale kulki gejszy i dziś są reklamowane, tylko już w zupełnie inny sposób.

Na przykład strona internetowa http://plumbum.com.pl/ przedstawia je przede wszystkim jako produkt prozdrowotny, służący do ćwiczenia mięśni Kegla. Owszem, także po to, by seks był – ale już dla obojga – bardziej udany, ale przede wszystkim w celu zapobiegania problemowi nietrzymania moczu, który dotyka ponoć bardzo wiele kobiet. Wątek przyjemności wynikającej z noszenia tych kulek w pochwie podczas aktywności fizycznej jest, rzec by można, potraktowany wręcz marginalnie.

A co przed nami?

Nasza obyczajowość ulega nieustannym przemianom. W gruncie rzeczy można by mówić o stałym postępie: coraz mniej spraw z „tej” sfery dziwi, coraz mniej bulwersuje. Wizję postępującego równouprawnienia w sferze seksualnej psuje jednak ostatnio fala doniesień o powszechnym molestowaniu seksualnym kobiet, a nawet gwałtach. Historia zdaje się cofać na chwilę w stronę machoidalnego patriarchatu. Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko tymczasowy trend, który zostanie rychło pokonany.

Ale co będzie dalej? Kto wie, może za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat zobaczymy reklamę, w której kobieta siedzi na łóżku i aplikuje sobie kulki gejszy, a do mężczyzny, który wchodzi i zastaje ją w trakcie tej czynności, mówi bezceremonialnie: „No a ty? Kiedy zaczniesz swoje ćwiczenia?”.